Cześć,

z tej strony Magdalena Far (jak „daleko” po angielsku) i nie „ucięło” dalszej części nazwiska o co jestem czasem posądzana przez kurierów. 

Jestem rozwojowym freakiem

Wyszukuję, eksperymentuję i zgłębiam tematy związane z rozwojem, budowaniem relacji w rodzinie (jest to moim zdaniem nieodzowny element rozwoju) i tym wszystkim dzielę się z Tobą na moim blogu.

Prowadzę pierwszy parentingowy podcast w Polsce dla rodziców małych dzieci (KLIK) oraz Rozwojowy Podcast (KLIK). Sama w podcastach zakochałam się, gdy odkryłam jak pomocne są w szalonym świecie aktywnej mamy. Słuchałam podcastów podczas spacerów z niemowlakiem, a teraz zawsze, gdy jestem w drodze.

Zawodowo pracuję w branży IT na stanowisku sprzedażowo – pmowskim (tak bym to określiła na ten moment.

Dlaczego mam w sobie ogromną chęć inspirowania, aktywowania i pomagania ludziom?

Mój ojciec jest alkoholikiem, nie takim bogatym panem w garniturze, który musi wypić kieliszek drogiego wina, Nie. On jest takim typowym wiejskim alkoholikiem, który, od kiedy pamiętam wracał pijany po pracy, bo napił się z kolegami pod sklepem winem marki Wino (stan upojenia osiąga się po wypiciu około butelki na dwóch). 

Moja mama jest bardzo trudną osobą, nie żebym ja była jakimś aniołem, o nie! – tym trudniej nam się komunikować. Wynika to z tego, że charaktery mamy podobne, a wartości całkowicie inne.  

Takie są fakty. 

Nie raz bywało w moim życiu niepewnie (czy dziś będzie można z ojcem porozmawiać, czy będzie trzeba go szukać?), nie raz bywało smutno, gdy prezenty gwiazdkowe nie cieszyły, bo były wręczane przez „podchmielonego” ojca dzień wcześniej przy akompaniamencie krzyków mamy.

Zawsze jednak była Ona, kobieta niestrudzona, niemal święta i niemożliwa do istnienia. Kobieta, której życie jest potwierdzeniem, że szczęście możesz dać sobie tylko Ty sam i tylko Ty możesz je sobie odebrać, ponieważ szczęście to stan, który wypływa z wnętrza, a nie z otoczenia. Kobieta, z którą dzieliłam wszystkie nadzieje, plany, obawy. Kobieta – moja babcia. Życie jej nigdy nie rozpieszczało. W dzieciństwie była bystrym dzieckiem, ale musiała zrezygnować z edukacji, żeby pomóc w domu. Jej matka zajmowała się sama 5 dzieci (pradziadek wyjechał do pracy w kopalni we Francji, gdy była w ciąży z moją babcią, wysyłał pieniądze na budowę domu, wrócił, gdy moja babcia miała 18 lat !!! i zmarł po roku na pylicę płuc). Takie były czasy.

W czasie wojny, moja babcia, została wywieziona do Niemiec (roboty przymusowe) gdzie raz jej prawie nie rozstrzelał pijany Niemiec, a innym razem (w czasie wyzwalania) prawie nie zgwałcił Rosjanin, miała wtedy 13 lat. Po wojnie pracowała w gospodarstwie tak zwanych bambrów. Wyszła za mąż za syna jednego z tych bambrów, czyli człowieka z dobrze sytuowanej rodziny. Stan posiadania jej rodziny nie raz był problematyczny dla pozostałych członków rodziny dziadka – historia o Kopciuszku nie miała tu spełnienia. Sam dziadek aniołem też nie był. I tak jej dni mijały: 3 dzieci, praca na gospodarstwie, udzielanie się w Kole Gospodyń wiejskich. A, gdy dzieci dorosły, mąż umarł na raka płuc, dołożyła sobie do swoich zajęć chodzenie po wiosce w poszukiwaniu pijanego syna alkoholika, żeby nie zamarzł, „zbieranie batów od synowej” za alkoholizm syna, opiekę nad wnukami. 

Skąd tu można czerpać radość, energię, miłość?

Ona zawsze promieniała radością. Nie znam drugiego tak uczynnego człowieka, uczynnego przede wszystkim dla tych, którzy sprawiają mu przykrość. Nikt nie wybaczał tak łatwo jak ona, bo ona nie musiała wybaczać! Nie chowała urazy, tak naprawdę nie chowała – nigdy nie wracała do kłótni, nie nawiązywała do nich w podtekstach… Zachowywała się tak jakby nic się nie stało, jakby rozmówca nie atakował jej jeszcze minutę temu…

Jest jedna rzecz pewna w moim życiu – gdyby nie moja babcia nie żyłabym naprawdę. Nie miałabym poczucia celu, odwagi, pragnienia osiągnięcia czegoś więcej w życiu. Nie byłabym sobą. 

Jak kobieta po kilku klasach wiejskiej podstawówki była najlepszym coachem na świecie, kiedy świat jeszcze nie wiedział, co to słowo znaczy? Nie mam pojęcia…

ale własnie dlatego kocham ludzi, bo tylko drugi człowiek może Cię poruszyć tak dogłębnie, zostawić w Tobie taki ślad, że chcesz stawać się najlepszą wersją siebie każdego dnia.

Chciałabym być dla innych tym kim moja babcia była dla mnie. 

Wartości, którymi kieruję się w życiu, a co za tym idzie, w blogowaniu i podcastowaniu:

  1. Rozwój
  2. Rodzina
  3. Szacunek dla innych i inności
  4. Szczerość

Magdalena Far prywatnie:

  • szalenie kocham mojego męża (chociaż czasem go nie lubię)
  • uwielbiam dzieci (gdy nie płaczą, nie drą się i nie są posrane po same pachy 😉
  • w przyszłości chciałabym zostać szanowanym człowiekiem z gromadką dzieci urodzonych bezbólowo i zostawiających me ciało w świetnej formie (najlepiej jeszcze lepszej niż przed ciążą – och tak, to byłaby wspaniała nagroda:)
  • mam słabe geny (w Sparcie wylądowałabym chyba w przepaści), ale z nimi walczę 🙂

Zapraszam do czytania i słuchania

Close