aborcja

Problem, który mam z aborcją…

Jako człowiek, matka i osoba wierząca mam wiele wątpliwości jeżeli chodzi o jednoznaczne sformułowanie moich poglądów na temat aborcji… 

To tylko zlepek komórek jak ślina?

Pamiętam jak kiedyś znajomy przekonywał mnie, że to, co jest w kobiecie na samym początku ciąży to nie jest człowiek, to nie jest jeszcze życie. To tylko kilka komórek, to tak jak ślina ludzka. Nie trafia do mnie jednak argument, że na wczesnym etapie ciąży zabieg aborcji nie zabija człowieka, nie usuwa życia. Nie chcę brzmieć brutalnie, ale jeśli ktoś napluł by mi do pochwy to nie myślałabym o tym, że potencjalnie rozwija się we mnie „śliniane życie”. Może faktycznie z punktu biologicznej budowy na początku życie jest jak ślina, ale ładunek potencjału jest jednak zupełnie inny i moim zdaniem zasługuje na naszą uważność. Jeżeli nie zdecyduję się wyssać za pomocą jakiejś dziwnej rurki tego, co znajduje się w mojej macicy rozwinie się z tego człowiek.

Aborcja a wolna wola człowieka

Jako osoba wierząca wyznaję pogląd, że Bóg obdarzył człowieka wolną wolą, co jest nieco (w moim odczuciu) przekleństwem dla człowieka i dla Boga, ponieważ Bóg nie może zmusić człowieka do miłości, a człowiek możne odrzucić oferowany raj (temat na głębszą dyskusję metafizyczną). Wolna wola zakłada, że każdy człowiek możne decydować o sobie. Czyli jeżeli jakaś kobieta chce popełnić grzech to jest to jej sprawa i nikt nie ma prawa jej zabronię czegokolwiek, co jej dotyczy? Nie do końca, ponieważ, kiedy jest w ciąży w grę wchodzi wolna wola tego nowo poczętego człowieka. Czy jego wolą jest śmierć? Dlatego argument: „pozwólcie kobietom decydować o ich ciele” też do mnie nie przemawia. I tu znowu będę brutalna i powiem: pani kochana, pani zadecydowała o udziale swego ciała w akcie seksualnym, a teraz chce pani przekonać świat, że zmusza panią do robienia z ciałem czegoś czego pani nie chce? Czy może była pani tak naiwna, że nie wiedziała, że z seksu mogą powstać dzieci?

„Nie jesteśmy gotowi na dziecko”

Czytałam ostatnio wywiad z kobietą, która zachwalała zabieg aborcji. Mówiła o tym, że ona ze swoim chłopakiem nie byli gotowi na dziecko. Mówiła też, że nie miała żadnych wyrzutów sumienia po zabiegu. Tutaj znowu mam ochotę powtórzyć swoje zdania z poprzedniego akapitu. Co do samych wyrzutów sumienia to myślę, że faktycznie istnieją ludzie (w końcu dziecko ma też ojca), którzy potrafią nie mieć wyrzutów sumienia i złego samopoczucia po aborcji. Zawsze mnie zastanawia jednak, czy to, że owe wyrzuty sumienia nie pojawiły się po zabiegu to nie jest kwestia wyparcia? A może w późniejszych latach zaczną rozmyślać? A może po prostu moje wychowanie rzutuje na zadawane przeze mnie pytania? 

Aborcja a działanie natury, biologii

Z punktu widzenia natury i biologii sprawa wygląda dla mnie tak, że każdy gatunek uprawia seks w celu prokreacji. Im nas więcej tym mamy większe szanse na przeżycie. Wiem, że brzmi to mechanicznie i jest pozbawione człowieczeństwa, ale czy nie taka jest prawda? Tym czasem gatunek ludzki postanowił wprowadzić zmiany i traktuje seks głównie jako przyjemność zapominając o jego pierwotnej funkcji. Oczywiście nie jestem zwolenniczką uprawiania seksu tylko w momencie starania się o potomstwo, żeby nie było 🙂 Jego inne funkcje też są ważne i potrzebne.

Aborcja dziecka z gwałtu

Tu mam ogromne wątpliwości… Z jednej strony zastanawiam się, czy każdy wspaniały człowiek ma wspaniałych rodziców? Czy gwałciciel nie może spłodzić człowieka, który przyczyni się do wzrostu ludzkości? Czy ten człowiek poczęty w skutek gwałtu jest już z góry skazany na „płacenie za grzechy” ojca? Może warto pomyśleć o oddaniu takiego dziecka do adopcji, ponieważ wychowywanie może sprawiać nam ból i okaleczyć psychicznie za równo matkę jak i dziecko? Jest to jakieś rozwiązanie. Z drugiej strony mało błogosławionych aspektów widzę w byciu w ciąży, a w byciu w niej nie na skutek mojej decyzji tym bardziej… Z pewnością te 9 miesięcy byłoby wielkim poświęceniem i coś we mnie krzyczy, dlaczego z kolei ja miałabym „płacić za grzechy” tego, kto mnie zgwałcił? Dochodzi tu jeszcze kwestia społeczna: ludzie będą widzieć, że jestem w ciąży, będą pytać, będą obgadywać, kiedy dziecko zniknie po porodzie dalej będą pytać… Co im odpowiadać?  Nie życzę żadnej kobiecie mierzyć się z taką sytuacją.

Aborcja a zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej

Tutaj zawsze jest kwestia rozmów matki z lekarzem i każda sytuacja jest inna, indywidualna, dlatego się nie wypowiadam.

Aborcja a badania prenatalne wskazujące na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu

Chore dziecko zmienia życie całej rodziny. Ciągle jednak zmienia najbardziej życie matki i to właśnie kobiety są zmuszane do poświęcenia całego swojego jestestwa. Nie tak dawno widzieliśmy strajkujących niepełnosprawnych z rodzicami, nie sądzę, że ktokolwiek im zazdrości. Z jednej więc strony państwo chce zabronić dokonywania aborcji w naprawdę ciężkich przypadkach, a z drugiej pokazuje matkom jednego wielkiego faka, jeżeli przychodzą po wsparcie. Chociaż jestem konserwatywnym liberałem w tej kwestii nie mogę nie przyznać racji rodzicom szukającym wsparcia w systemie państwowym.

Jest jeszcze jeden aspekt, który należy tu zaznaczyć: badania prenatalne dają wysokie prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia, ale nie dają 100% I tak jak matka, której badania prenatalne wskazują, że urodzi zdrowe dziecko nie ma pewności, że faktycznie tak będzie, tak ta z „wyrokiem” na chore nie ma pewności, że nie usunie zdrowego dziecka… 

Aborcja przeprowadzona w nielegalnym podziemiu

Jeżeli kobieta chce dokonać aborcji znajdzie sposób… Podziemie aborcyjne istnieje, a stan w jakim pozostawia swoje pacjentki jest często straszny. Fakt, że legalizacja aborcji, zapewnienie odpowiedniej opieki psychologicznej (i nie tylko takiej), przeprowadzenie kobiet przez pewien proces przygotowawczy (wyjaśnienie różnych kwestii medycznych, pokazanie innych opcji) przyczyniają się do spadku liczby aborcji jest dla mnie największym argumentem za legalizacją aborcji. Nie wiem na ile polski system potrafiłby stworzyć środowisko, w którym faktycznie te wszystkie warunki są spełnione. Na pewno mamy mądrych ludzi, którzy potrafią to zrobić tylko, czy im się na to pozwoli?

No to w końcu jak?

Jest wiele argumentów przeciw aborcji, zauważam jednak przesłanki za jej legalizacją. Na dzień dzisiejszy wydaje się, że sama nie zdecydowałabym się na aborcję. Na ile jednak mam prawo decydować o etycznych wyborach innych? Z pewnością ważne jest indywidualne podejście i zachowanie zdrowego rozumu.

 

Co Ty myślisz o aborcji? Czy też targają Tobą takie wątpliwości jak mną w tym temacie, czy tylko ja często zostaję z „nie wiem”?

Czy ten wpis dał Ci do myślenia? – udostępnij proszę.

 

Pobierz checklisty Produktywnej Mamy

Instagram

Fanpage na Facebook

Grupa Produktywne mamy na FB

Produktywne mamy
Facebook group · 34 members
 

Join Group

 

Grupa dla mam, które pragną się rozwijać, ale nie chcą tego robić kosztem swojej rodziny. nie chcą czuć się winne za wybory, których dokonują i razem …

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *